czwartek, 20 kwietnia 2017

Dziewczyńskość baletu.

Ja: Julek, jedziecie za miesiąc na wycieczkę do Bydgoszczy. Pójdziecie na balet.
Julek: Na balet?! Ja nie chcę na balet.
Ja: Nie byłeś nigdy na balecie, myślę że warto spróbować.
Julek: Ja nie chcę, balet jest dla dziewczyn.
Ja: Balet to sztuka, a sztuka jest i dla dziewczyn i dla chłopaków.
Julek: Balet dla chłopaków?
Ja: No tak. W balecie występują też mężczyźni.
Julek: W spódnicach?
Ja: Raczej nie.
Julek: Mamo, nawet jeśli w balecie występują chłopaki, to i tak nie chcę iść.
Ja: A dlaczego?
Julek: Balet. Samo słowo balet. Ono jest zbyt dziewczyńskie jak dla mnie.

czwartek, 12 maja 2016

Niepamięć

Zbieramy się do wyjścia, ja jak zwykle w napięciu, że nie zdążymy.
Ja: Julek, nie masz butów jeszcze? Synek, czemu nie pamiętasz, że masz włożyć buty i muszę Ci wciąż o tym przypominać?
Julek: Mamo, jak się bawię to zapominam jaka jest pogoda na zewnątrz. Nawet zapominam, że można spojrzeć za okno, żeby sprawdzić.

Deficyt miasta?

Wchodzimy z Julkiem do legendarnego Baru Turysta w Szczecinie. Stajemy przed niezmienioną od 30 lat tablicą.
Ja: Julek, co chcesz zjeść.
Julek: Nie wiem. A co tu jest?
Ja: Tu jest takie domowe jedzenie: zupa pomidorowa, naleśniki...
Julek (z rozpaczą): O nie, tylko nie to. Ja chcę takie miastowe jedzenie. Najlepiej na ulicy.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Adekwatny do miejsca zamieszkania

Wychodzimy na spacer. Julek nie chce iść.
Ja: Julek, chcesz zostać sam w ogrodzie?
Julek: Tak, nie chce mi się iść.
Ja: Dobrze, tylko nie wychodź za ogrodzenie.
Julek: Dobrze.
Ja: A co będziesz robił jak nas nie będzie?
Julek: Będę siedział na schodkach i pił.

niedziela, 12 października 2014

Koniugacja - wujek Pawelec będzie zachwycony.

Porządkujemy zabawki. Wyjmuję coś, co kiedyś było ciężarówką.
- Julek, przydają Ci się takie zepsute zabawki?
- Oj mamo, przecież zabawki nie ją.

sobota, 2 sierpnia 2014

Wy...

Franek: Julek, a wiesz gdzie my dzisiaj idziemy?
Julek: Nieee...
Franek: Na wy...(podpowiadając, że chodzi o Wyprawę Małych Traperów).
Julek (triumfalnie): Na WYGILIĘ!

czwartek, 17 lipca 2014

Bez guzików ani rusz.

Julek: Nuuudzi mi się!
Ja: To się rozbierz i pilnuj ubrań (natchniona przez męża, który wspomniał, że jego tata takim właśnie bon motem obdarzał go w takich chwilach).
Julek: Ale ja nie mam guziczków.