Gdy Julek zaczął mówić, to skrzętnie notowałam co ciekawsze słowne twory. Na gustownej kartce pocztowej znalazły się więc słowa takie jak:
1. AJA czyli wiatrak
2. TREKO czyli mleko
3. BUMBA czyli woda.
Kartka szybko się zapełniła. Ale to nie był jej jedyny słaby punkt. Jej największą wadą okazało się to, że się zgubiła. Pewnie kiedyś się znajdzie, ale to wydarzenie skłoniło mnie do refleksji nad relacją pomiędzy mną a różnymi przedmiotami. Po raz kolejny okazało się, że nawet tym, które są dla mnie cenne nie poświęcam wystarczająco dużo uwagi. Nawet gdy wymyślę jakieś bezpieczne miejsce, gdzie mogłyby przebywać, to albo ich tam nie umieszczam albo zapominam jakie to miało być miejsce. Postanowiłam więc zrzucić odpowiedzialność na firmę Google i im powierzyć zapiski o wszystko mówiącym tytule: "A Julek powiedział".
cudny pomysł:) to pierwszy blog, który uda mi się śledzić od początku. ciekawa jestem rozwoju wydarzeń... Będę pilnowała żeby nie zagubił się w gąszczu internetu tak jak Twoja karteczka.
OdpowiedzUsuńRozwój wydarzeń w rękach Julka. Choć w moich też bo muszę je motywować je, żeby wklepywały tu co lepsze wytwory Julkowych synaps.
OdpowiedzUsuń:) będę śledzić :)
OdpowiedzUsuń